Autosabotaż
Autosabotaż - dlaczego wracasz do tego, co Ci nie służy?
„Sama sobie to robię." To zdanie słyszę bardzo często.
Wiesz, czego chcesz. Masz plan. Czasem nawet zaczynasz naprawdę dobrze. I wtedy, dokładnie w momencie, kiedy coś zaczyna działać, pojawia się ruch w przeciwną stronę. Odkładasz. Wycofujesz się. Zaczynasz podważać decyzję. Wracasz do zachowania, które miało być już za Tobą.
Najprościej nazwać to autosabotażem. Tylko że ta nazwa może prowadzić do bardzo niewygodnego wniosku: „Widocznie jakaś część mnie chce, żebym przegrała." A ja nie zaczynałabym od takiego założenia.
A jeśli ta reakcja nie próbuje Ci zaszkodzić?
Spróbuj spojrzeć na nią inaczej. Dostajesz propozycję nowej pracy. Świadomie chcesz ją przyjąć. Ale nowa rola oznacza też większą widoczność, odpowiedzialność, możliwość oceny, ryzyko porażki.
Jedna część Ciebie widzi rozwój. Inna widzi zagrożenie. I nagle zaczynasz znajdować sto powodów, dla których „to chyba nie jest dobry moment".
Z zewnątrz wygląda to jak sabotowanie siebie. Od środka może być próbą uniknięcia czegoś, co Twój system uważa za ryzykowne.
Właśnie dlatego sama dyscyplina czasem nie wystarcza
Jeśli traktujesz każdą trudność jak problem motywacji, rozwiązaniem zawsze będzie: więcej kontroli, więcej planowania, więcej konsekwencji, więcej nacisku.
Czasami działa. A czasami zwiększa tylko konflikt. Bo jeśli jedna część Ciebie próbuje iść do przodu, a druga uważa, że właśnie tam czeka niebezpieczeństwo, dokładanie presji nie rozwiązuje problemu.
Zadaj inne pytanie
Zamiast: „Dlaczego znowu to sobie robię?" spróbuj: „Przed czym ta reakcja może mnie chronić?"
To nie oznacza, że każda decyzja ma ukrytą traumę. Czasem odkładasz coś po prostu dlatego, że czujesz zmęczenie. Czasem plan był nierealistyczny. Czasem zwyczajnie nie chcesz tego robić. Nie wszystko trzeba psychologizować.
Ale jeśli dokładnie ten sam mechanizm pojawia się wielokrotnie i za każdym razem zatrzymuje Cię w podobnym miejscu, warto przyjrzeć mu się bliżej.
Autosabotaż często ma bardzo logiczną historię
Wyobraź sobie osobę, która jako dziecko była intensywnie krytykowana. Jako dorosła chce być widoczna. Zakłada firmę, publikuje, wychodzi z pomysłami. A wraz z widocznością pojawia się napięcie.
Świadomie chce sukcesu. Ale gdzieś obok istnieje skojarzenie: widoczność = możliwość ataku.
Nie trzeba w to „wierzyć". Wystarczy zauważyć reakcję. I właśnie z nią można pracować.
Zmiana nie polega na pokonaniu siebie
To podejście lubię najmniej: „Muszę pokonać swoje ograniczenia." Nie.
Jeśli jakaś reakcja powstała po to, żeby Cię chronić, walka z nią tworzy kolejnego przeciwnika we własnym wnętrzu. Dużo ciekawsze jest zrozumienie: czego ona pilnuje? A potem sprawdzenie, czy nadal potrzebuje robić to w taki sam sposób.
Bo być może problemem nie jest to, że sabotujesz własny sukces. Być może jakiś stary mechanizm po prostu jeszcze nie dostał informacji, że dzisiaj masz więcej możliwości niż wtedy, kiedy się pojawił.
Jeśli rozpoznajesz ten mechanizm u siebie, możemy przyjrzeć się mu wspólnie. Zgłoś się na rozmowę wstępną - 30 minut, online, bezpłatnie.