Granice
Jak stawiać granice bez ciągłego poczucia winy?
Teoretycznie granica może być jednym zdaniem: „Nie." „Nie chcę." „Nie mogę tego zrobić." „To mi nie odpowiada." Proste.
A jednak czasem napisanie jednej wiadomości zajmuje godzinę. Czytasz ją siedem razy. Łagodzisz. Dodajesz uśmiech. Tłumaczysz się. Na końcu prawie przepraszasz za to, że w ogóle masz potrzeby.
I właśnie dlatego problem z granicami rzadko jest wyłącznie problemem z komunikacją.
Często doskonale wiesz, co chcesz powiedzieć
Możesz znać wszystkie techniki asertywności. Możesz przeczytać pięć książek o granicach. Możesz nawet doradzać innym: „Powiedz po prostu, że nie możesz."
A potem przychodzi Twoja kolej. I pojawia się napięcie. Co, jeśli się obrazi? Co, jeśli pomyśli, że myślę tylko o sobie? Co, jeśli przestanę być komuś potrzebna? Co, jeśli wywołam konflikt?
I nagle „nie" kosztuje znacznie więcej, niż powinno.
Poczucie winy nie zawsze oznacza, że robisz coś złego
To ważne rozróżnienie. Możesz czuć poczucie winy i jednocześnie postępować zgodnie ze swoimi granicami. Emocja nie jest wyrokiem.
Jeśli przez lata Twoją rolą było pomagać, uspokajać, brać odpowiedzialność albo nie sprawiać problemów, nowa reakcja może początkowo czuć się... niewłaściwie. Nie dlatego, że jest niewłaściwa. Dlatego, że jest nowa.
Granica nie służy do kontrolowania drugiej osoby
„Nie wolno Ci się na mnie złościć" nie jest granicą. „Jeśli rozmowa będzie wyglądała w ten sposób, zakończę ją i wrócę do niej później" - już nią może być.
Granica mówi o tym, co ja zrobię w odpowiedzi na sytuację, a nie o tym, jak druga osoba ma się zachowywać. To subtelna różnica, ale bardzo ważna.
Bo granice nie dają gwarancji, że nikt się nie obrazi. Dają Ci natomiast możliwość zdecydowania, co zrobisz, kiedy ktoś nie zaakceptuje Twojego „nie".
Najtrudniejszy moment często przychodzi po postawieniu granicy
Słowo padło. I teraz czekasz. Cisza. Chłodniejsza wiadomość. Komentarz. Niezadowolenie.
Stara część Ciebie może natychmiast chcieć wszystko naprawić: „Może przesadziłam." „Napiszę jeszcze jedno wyjaśnienie." „Dobra, jednak mogę."
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa praca z granicami. Nie przy wypowiedzeniu słowa „nie". Przy wytrzymaniu faktu, że druga osoba może nie być z niego zadowolona.
Dlaczego czasem pracuję z granicami w hipnozie?
Nie po to, żeby „zaprogramować asertywność". Interesuje mnie raczej to, co uruchamia się w konkretnej chwili.
Czego się spodziewasz, kiedy odmawiasz? Co oznacza dla Ciebie czyjeś niezadowolenie? Z czym kojarzy się konflikt? Kiedy po raz pierwszy pojawiło się przekonanie, że spokój innych jest ważniejszy od Twojego komfortu?
Odpowiedź nie zawsze znajduje się w dzieciństwie. Ale bardzo często sam sposób reagowania ma dłuższą historię niż ostatnia sytuacja, która go uruchomiła.
Granice nie zaczynają się od nauczenia się lepszego zdania. Zaczynają się w momencie, kiedy Twoje „nie" przestaje wymagać od Ciebie porzucenia siebie albo natychmiastowego odzyskania aprobaty drugiej osoby. I to zmienia znacznie więcej niż komunikację.
Jeśli granice i poczucie winy brzmią znajomo, możemy o tym porozmawiać na rozmowie wstępnej. Zgłoś się na rozmowę wstępną - 30 minut, online, bezpłatnie.