Wyczerpanie

Wyczerpanie emocjonalne - kiedy „silna osoba" przestaje dawać radę

Są osoby, po których zmęczenia prawie nie widać. Przychodzą na czas. Odpisują. Organizują. Pamiętają o urodzinach. Pomagają. Pytają innych, jak się czują. I jeszcze całkiem dobrze wyglądają na zdjęciu.

Dlatego otoczenie często dowiaduje się o ich wyczerpaniu bardzo późno. Czasem nawet później niż one same.

„Daję radę" nie znaczy „mam się dobrze"

Można funkcjonować i jednocześnie być przeciążonym. To jedna z rzeczy, które łatwo przeoczyć.

Bo jeśli nadal pracujesz, robisz zakupy, odbierasz telefony i realizujesz obowiązki, trudno powiedzieć sobie: „To już jest za dużo." Szczególnie jeśli przez lata właśnie skuteczność była Twoim sposobem radzenia sobie.

Odpoczynek może być trudniejszy niż praca

Brzmi absurdalnie? A jednak dla wielu osób najwięcej napięcia pojawia się właśnie wtedy, gdy wreszcie nic nie trzeba robić.

Siadasz. I głowa natychmiast podsuwa: mail, zakupy, rozmowę sprzed tygodnia, rzecz, która wypadła Ci z głowy, coś, co „warto byłoby zrobić".

Czasami dochodzi poczucie winy. „Marnuję czas." „Powinnam coś zrobić." I po dwudziestu minutach wstajesz. Nie dlatego, że przyszedł odpoczynek. Dlatego, że działanie jest bardziej znajome niż bezczynność.

Czasami problem zaczyna się dużo wcześniej

Jeśli przez lata otrzymujesz uznanie głównie wtedy, kiedy pomagasz, działasz skutecznie, bierzesz odpowiedzialność albo nie okazujesz słabości, można bardzo łatwo zbudować życie, w którym wartość jest związana z użytecznością.

Wtedy odpoczynek nie jest po prostu odpoczynkiem. Może nieświadomie oznaczać: „nic nie daję". A proszenie o pomoc: „nie radzę sobie". A powiedzenie „nie mam dzisiaj siły": „zawodzę".

To nie jest problem, który rozwiązuje lepszy planner.

Ciało może być jednym ze źródeł informacji

Napięcie szczęki. Uniesione ramiona. Ścisk w brzuchu przed otwarciem maila. Trudność z zasypianiem, mimo zmęczenia.

Nie oznacza to automatycznie, że każdy objaw ma psychologiczną przyczynę. Objawy somatyczne mogą mieć wiele źródeł i utrzymujące się lub niepokojące dolegliwości wymagają właściwej diagnostyki medycznej.

Ale warto też nauczyć się zauważać, w jakich sytuacjach napięcie rośnie i co wtedy dzieje się emocjonalnie. Nie po to, żeby diagnozować się z internetu. Po to, żeby lepiej rozumieć własne reakcje.

Siła nie musi wyglądać jak wytrzymywanie wszystkiego

Być może do tej pory siłą było: zacisnąć zęby, nie obciążać innych, dokończyć, wytrzymać jeszcze trochę.

Z czasem definicja może się zmienić. Siłą może być również powiedzenie: „Dzisiaj nie." „Potrzebuję pomocy." „Nie chcę tego brać na siebie." „To już jest za dużo."

Nie dlatego, że nagle tracisz siłę. Tylko dlatego, że przestajesz mierzyć swoją wartość tym, ile jesteś w stanie unieść.

Jeśli to opisuje Twoją sytuację, możemy porozmawiać o tym spokojnie. Zgłoś się na rozmowę wstępną - 30 minut, online, bezpłatnie.

Wróć do bloga